– rama –

 

kl

ko

„A czy jak Pani wypełni ten obraz, to dostanie pani jakąś premię?” zapytał mnie jeden z moich rozmówców. Stałam wtedy przy płocie ze złoconą ramą i aparatem w ręku i czekałam, aż gospodarz opowie mi o kolejnym świętym obrazku, który wzbogaci kolekcję. Rozmowa, pozowanie, zdjęcie, oczekiwanie na efekt, wpatrywanie się w kontury wyłaniające się z białego papieru fotograficznego, tytuł, umieszczenie zdjęcia w ramie, podziękowanie, pożegnanie. Czas iść dalej…


Pierwszy tydzień mojego wrześniowego wyjazdu spędziłam głównie na chodzeniu i…. pytaniu. Pytałam o obrazki, pamiątki ślubne i komunijne, wizerunki świętych, historie kapliczek. Przedmioty te warte są przecież uwiecznienia, szczególnie jeżeli są stare. „To dla przyszłości” – mówił jeden z mieszkańców Ostałówka. Wszystko wydawało się uzasadnione. Także to, że oni (mieszkańcy) będą na zdjęciu, jako właściciele, posiadacze, czasem jako tło.
Nieoczekiwanie rama zaczęła obejmować wiele więcej niż pamiątkowe zdjęcia świętych wizerunków. Stawała się zapisem drogi, pretekstem do rozmowy, opowieścią o miejscu, portretem mieszkańców, zbiorem tego co wartościowe i ulotne zarazem…
W końcu coraz mniej pytałam i dopytywałam. Poczułam, że to już nie ja niosłam ramę, to ona mnie prowadziła…