– serendypność –

 

Serendypność, czyli dokonywanie szczęśliwych odkryć tam, gdzie się tego nie spodziewamy – to słowo-definicja mojego pobytu w Broniowie i Ostałówku. To definicja natury moich relacji z mieszkającymi tam ludźmi. To definicja tego, co pozostało z moich planów, a raczej tego, w co się one przerodziły.

Dynamika zmian, niecodzienne zwroty akcji przeplatane godzinami oczekiwania na przełom. Czas, który na wsi płynie innym torem niż w mieście i  ludzie, którzy zdają się inaczej go definiować  – to wszystko sprawiło, że już pierwszego dnia zdałam sobie sprawę, że najważniejsze w mojej obecności w Broniowie i Ostałówku nie będzie planowanie i realizacja, ale współbycie i chwytanie szans.

Tylko dzięki przebywaniu razem, wspólnym działaniu, wspólnej nudzie i walce z nią, wspólnym podróżowaniu – może nawet stawianiu sobie wspólnych celów, można dotrzeć tam, gdzie się nie spodziewamy. Serendypność.

Moim zadaniem warszawskim była organizacja meczu piłki nożnej. Moim zadaniem broniowskim i ostałówkowskim okazało się spędzanie czasu z chłopakami, rozmowy, żarty, jeżdżenie na mecze Hubala Chlewiska i kibicowanie tej lokalnej drużynie, robienie zdjęć, wymienianie się muzyką,  spacery w celu określenia stanu boiska, robienie szablonów i tworzenie koszulek…

Może nikt nie uwierzy, że podczas organizowania meczu dzieją się cuda. Może nie jest to sytuacja, podczas której ludzie się otwierają i zaczynają mówić o swoich marzeniach. Może nie prowokuje ona nastoletnich chłopców do refleksji na temat własnej przyszłości czy animacji wspólnoty wiejskiej. Rzeczywiście, organizując mecz nikt tego nie zakłada. A jednak. Serendypność.