– maszyny –

 

Łukasz Skąpski szukał w Broniowie i Ostałówku śladów kreatywności w konstruowaniu nowego ze starego. Właściciele odnalezionych samoróbek przywieźli je na wystawę. Poznali się nawzajem, poznali drugie życie pralki i żelaznych elementów sponsorowanych przez Polskie Koleje Państwowe, drugie życie silnika malucha. Zobacz to na własne oczy. Zrób to sam. Kosiarkę, widły, taczkę, ciągnik, motor, kolorofon!

 

 

– gotujemy –

Przez żołądek do serca człowieka. W naszym wypadku: przez pazibrodę, porkę i dynię – do serca człowieka. Wspólne gotowanie pozwala spotkać się z drugim człowiekiem i otwiera drzwi do świata jego skojarzeń nie tylko poprzez rozmowę i obserwację, lecz również przez wspólne doświadczenie tego samego smaku w tym samym momencie. Pytasz mnie, jak to jest przejechać się kolejką górską? Chodź ze mną na rollercoaster – sama się przekonasz! Gotowaliśmy zarówno w prywatnych kuchniach, jak i przestrzeniach publicznych. Gotowały starsze, jak i młodsze panie, chłopcy i dziewczęta, z Ostałówka i Broniowa. Potrawy z dzieciństwa i potrawy współczesne. Potrawy bidne i potrawy bogate. Potrawy kunsztowne i potrawy szybkie jak mgnienie oka. Potrawy lokalne i potrawy nie-stąd. Misz masz. Sałatka owocowa. Pycha!

– gramy –

 

Blues zawitał do Broniowa. Tak jak i balafon. Na jeden wieczór świetlica zamieniła się w przestrzenną salę koncertową, gdzie pośród czarno-białych wizualizacji i zdjęć amerykańskich muzyków opowiadacz (Jarek Kaczmarek) wraz z muzykiem (Gwidonem Cybulskim) zabrali mieszkańców w podróż napędzaną ciekawością i ciepłymi dźwiękami. Punktem kulminacyjnym był gościnny występ Kuby – 12-latka z Załawy (okolicznej wioski) – fascynata bluesowych nut, które zostały wirtuozersko wygrane przez niego na gitarze i harmonijce. A o czym opowieść? O bluesie. Życia. I znów o marzeniach. Bo idea powinna być prosta i pozytywna. 

 

 

– malujemy –

 

Gdyby z tego przystanku można było pojechać w każde miejsce, dokąd pojechał(a)byś? Przed takim dylematem postawieni zostali wszyscy użytkownicy ostałówkowskiego przystanku. Odpowiedzi były przeróżne – od Paryża, przez Karaiby aż do Australii i na Kilimandżaro. Lecz nie tylko takie odległe miejsca należą do strefy wymarzonych lokalizacji – niektórzy pojechaliby tam, gdzie ty lub do domu. Wszystkie (prawie) z azymutów podróży zostały uwiecznione na białych ścianach przystanku, tworząc kolorową chmurę nazw własnych odmienionych w miejscowniku. Przyszpilone chwile marzenia o ruchu w przestrzeni będą przez najbliższy czas mienić się tęczą i przypominać o swym istnieniu a także o tym, że można marzyć. Po prostu – marzyć. A ty? Gdzie byś pojechał(a)?

 

 

– zaproszenia –

Wrześniowy pobyt w Ostałówku i Broniowie rozpoczęliśmy od rozdawania zaproszeń wszystkim mieszkańcom obu wsi na planowane w ciągu najbliższych dwóch tygodni wydarzenia. Trafiliśmy zarówno do dobrze nam już znanych przyjaciół, jak i do tych mieszkańców, z którymi nie spotkaliśmy się wcześniej. Postanowiliśmy odwiedzić wszystkie domy, by najbliższe tygodnie stały się okazją do spotkania możliwie szerokiego grona: tych starszych i tych młodszych, tych rdzennych i przyjezdnych. Okazję do ponownego przywitania się z mieszkańcami Broniowa stworzyło wspólne gotowanie w świetlicy tutejszej specjalności, pysznej pazibrody (polecamy osobom, które poszukują pomysłu na niskobudżetową kolację dla kilkunastu gości), zaś w Ostałówku – wspólne malowanie przystanka. >>>>

– plany –

kl

Dwa ostatnie tygodnie września spędzimy w Broniowie i Ostałówku. Mamy już plan działania. Chcemy zakończyć feerią świateł w ciemności i wystawą na polu. Kubiki wystawowe uniosą ponad powierzchnię ziemi sprzęty samodzielnie skonstruowane przez mieszkańców. Na prześcieradle rozwieszonym pomiędzy dwiema jednostkami straży pożarnej wyświetlimy retransmisję meczu komentowaną przez opowiadacza. I nie będzie padał deszcz. A wieczór będzie wyjątkowo ciepły, jak na tę porę roku.

Biały stół z potrawami stanie dzień później pomiędzy lokalnymi zespołami śpiewaczymi zebranymi w Pawłowie z okazji jubileuszu pewnego skrzypka. Kolejnego dnia poprawiny w atmosferze pożegnania się z tym miejscem. Tego dnia również słońce będzie ciepło świecić. >>>>

– pomiędzy –

sierpień 2011, Broniów, fot. P. Ogrodzkisierpień 2011, Broniów, fot. P. Ogrodzki

 

 

 

 

kl

klj

Broniów, kilka dni pracy animacyjnej i doświadczenia etnograficznego. Nie rozpalając się zbytnio w naiwnym idealizmie, ani nie ignorując zaangażowania emocjonalnego „naukowym” zdystansowaniem, bez chełpliwości mogę stwierdzić, że praca tam i doświadczenie tego miejsca były silne, znaczące, porywające.

Powinienem uściślić kryteria takiej pozytywnej oceny. Celem moim było doprowadzenie do sytuacji, w której działania animacyjne powstają we współpracy z lokalną społecznością. Ideałem byłoby współdziałanie na każdym etapie projektu –  tworzenia, planowania, przygotowania, realizacji, sprzątania. Jak się okazało, zaangażowanie – realizujące się w różnorodnych formach, od przyzwolenia na działanie po wspólną pracę – ogarnęło tak animatorów, jak i mieszkańców wsi. >>>>

– modrzew –

 

 

 

 

 

 

ghgj

Celem moich działań we wsi Broniów było nawiązanie dialogu z lokalną młodzieżą poprzez działania w wiejskiej przestrzeni publicznej. Działania te, w swym założeniu, doprowadzić miały do zmiany sposobu postrzegania zaniedbanych miejsc użytku codziennego, takich jak przystanki autobusowe czy budynek lokalnej świetlicy, a także do ujawnienia potencjału twórczego w samych mieszkańcach, który może rozpocząć zmiany w użytkowaniu tych przestrzeni i nadawaniu im nowych funkcji. >>>>

– kula –

W drodze do Broniowa załapaliśmy gumę… Godziny stania w trzydziestostopniowym upale, przelewający się obok nas sznur samochodów, szukanie kierowcy z kluczem krzyżakiem, wymiana opony i w końcu… burza! Po tym doświadczeniu idea kuli/koła opanowała naszą podświadomość.
Wracamy do Ostałówka i Broniowa, znowu…
Jak zacząć rozmowę, jak zaznaczyć naszą obecność, jak zaangażować ludzi…? Mamy potrzebę twórczego rekonesansu. >>>>

– mapa –